Restauracja Horai to kraina smakowitości. Gotują tam kucharze kochający swój fach. Oryginalna formuła tego miejsca polega na tym, że w jednym lokalu łączy trzy - w każdej z sal podaje się potrawy przyrządzane przez innych kucharzy, każda ma inny wystrój i jadłospis: pierwsza japoński, druga tajski, trzecia chiński.
W pierwszej sali jada się przede wszystkim sushi i sashimi, czyli japońskie smakołyki z surowych owoców morza. Można tu zjeść np. cudownie delikatne uni, czyli gonady podmorskich szkarłupni, zwanych też jeżowcami, albo zieloną ikrę ryb latających. W drugiej sali dominuje woń galangalu, jednej z ulubionych przypraw kuchni Tajów. Są znakomite tajskie zupy na mleku kokosowym i cytrynowej trawie, palące podniebienie mięsa w zielonym lub czerwonym curry, klasyczne Pad Thai, czyli ryżowy makaron smażony z mięsem. Na końcu restauracyjnej amfilady znajduje się sala bodaj najważniejsza. Tu krótkie, lecz treściwe menu poświęcone jest w całości potrawom z kantońskiego grilla. Ta szlachetna chińska technika obróbki mięsa, które z zewnątrz się piecze, a od środka jednocześnie gotuje, stanowi novum w polskiej gastronomii.
Wizyta tu to także okazja do degustacji egzotycznych alkoholi. Jest kilka rodzajów arcyciekawej chińskiej wódki, kilka odmian japońskiej sake, wino śliwkowe i z owoców liczi, chińskie, tajskie i japońskie piwa.
OPINIE KLIENTÓW
Bardzo duży wybór potraw nastraszył mnie trochę. Spodziewałem się, że dania będą niedopracowane i składane bez pomysłu. Ale okazało się, że wszystko było bardzo smaczne i ciekawe. Sushi ładnie podane i nie tak sztampowe jak w większości miejsc, bardzo fajne zupy lunchowe, które z powodzeniem mogą być traktowane jak potrawy i naprawdę niezła tempura. Do tego miła, choć troszkę powolna obsługa i przepis na wieczór przyjemnie spędzony jak znalazł
Zupa galangalowa pyszna. Reszta przeciętna. Moim zdaniem zbyt drogo. Wystrój nieco tandetny
Obsługa na najwyższym pozimie. Kelnerzy bardzo uprzejmi. Polecam zupę galangalową i łososia.
Kocham Horai, kocham uramaki ze smażoną krewetką, kocham zupę bazyliową i żeberka z papryką, kocham wino śliwkowe... Nie mają sobie równych !!!